5 sugestii do Batman v Superman | UncleMroowa

5 sugestii do Batman v Superman


Wielki pojedynek dwóch tytanów popkultury zbliża się wielkimi krokami, a zdjęcia z planu Batman v Superman coraz częściej wyciekają do sieci. Ten film ma potencjał przewrócić szale w prawdziwym pojedynku filmowych uniwersów DC i Marvela… jeśli podejdzie się do tego jak należy. I tu właściwie jest pies pogrzebany.

Projekt stworzenia team-upa Batmana i Supermana na dużym ekranie istniał już od kilkunastu lat, ale dopiero sukces filmowego uniwersum Marvela znacznie przyspieszył produkcję. Batman v Superman będzie kontynuacją Człowieka ze Stali i przedstawi jego przeciwnika, zupełnie nowego Nietoperza, bez relacji do tego z filmów Christophera Nolana. Dlaczego zajęło to tak długo? Cóż, pomysł jest już mocno problematyczny sam z siebie. Po pierwsze, Warner Bros odczuwa ogromną potrzebę odróżnienia się od Marvela – czym nie powinien się przesadnie przejmować (o tym jeszcze za moment). Po drugie, od dłuższego czasu jest taka anegdota, że WB nie potrafi nakręcić żadnego filmu z superbohaterem, który by nie miał wielkiego znaku nietoperza na piersi. Zatem, jaka była odpowiedź studia na ogromne problemy Człowieka ze Stali? Wrzucić tam Batmana, oczywiście.

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, naprawdę chciałbym czuć się teraz podekscytowany i śledzić wszystkie newsy z niecierpliwością. Ale z drugiej… doskonale pamiętam czasy, jak czekałem na wielki powrót Supermana na wielki ekran i jak boleśnie się rozczarowałem. Wciąż… chciałem się podzielić pięcioma punktami, które – moim zdaniem- mogą sprawić, że BvS będzie wartościowym filmem. Oczywiście, część moich oczekiwań została już spełniona – jak na przykład wywalenie Davida Goyera z najważniejszych stanowisk w kreowaniu tego świata. Ale wciąż mi daleko do zachwytu.

5. Rola Wonder Woman powinna być niewielka, ale kluczowa dla fabuły.

belka1 Wonder Woman pojawi się na pewno. To już wiadomo od dawna. BvS stara się budować swoje wielkie uniwersum, a ona ma w jakiś sposób służyć za forpocztę pomiędzy tym filmem, a planowaną Ligą Sprawiedliwości. Mój podstawowy problem z obecnością Wondie jest taki, że łatwo można by było napisać ją jako kompletnie bezużyteczny dodatek. Z drugiej strony – nie byłoby też zbyt dobrze, gdyby było jej za dużo – powinniśmy się skupić, przede wszystkim, na tytułowym duecie. Nie ma jeszcze jasności co do tego, jak wiele mitologii WW dostanie się do filmu, ale jej obecność powinna być znacząca. Moim zdaniem, dużo lepszym rozwiązaniem dla WB byłoby trzymanie Wondie w tajemnicy aż do premiery. Jej niespodziewane pojawienie się byłoby świetną zapowiedzią dla Ligi Sprawiedliwości. Ale tutaj, powinna pozostać tajemnicza, w dużej mierze nieznana. Czas na opowiedzenie jej historii to jej solowy tytuł. Zatem nie powinniśmy się spodziewać żadnego rozległego Origin Story.

A, i nie róbcie z niej wątku miłosnego dla Supermana. Po prostu nie.

4. Batman powinien zasłużyć sobie na miano geniusza, ale najlepiej bez kryptonitu.

belka2 Jednym z kilku pozytywnych elementów Man of Steel było zignorowanie Kryptonitu, jednego z najsłynniejszych komiksowych Deus ex Machina – kawałka rodzinnej planety Supermana, kamienia zabójczego dla Nadczłowieka Jutra, natychmiast pozbawiającego go supermocy. Jestem za tym, aby utrzymać ten trend. Istnieje pewien problem z pisaniem pojedynków Człowieka ze Stali z Batmanem. Zbyt często scenarzyści uciekali się do dawania Batmanowi kryptonitowych rękawic czy pierścienia, żeby ten mógł mu spokojnie obić mordę.

 Batman to taktyczny geniusz, szachista myślący kilkadziesiąt kroków do przodu, ale powinniśmy mieć możliwość to dostrzec. Jego plan walki z Supermanem powinien być naprawdę sprytny i przebiegły, wykorzystujący zarówno inne, bardziej przyziemne, fizyczne słabości Supermana (jak niemożność patrzenia przez ołów), jak i te ideowe (niechęć do bezpośredniego zabijania cywili lub ujawnienia swojej tajnej osobowości). Superman powinien być znacznie osłabiony i zmęczony przed walką. W pełni sił mógłby zgnieść Batmana jednym uderzeniem, nawet z ogromnej odległości. A skoro już i tak czerpiemy inspiracje z The Dark Knight Returns… wyładowanie całego prądu w Gotham przez jego gnaty wydaje się być całkiem dobrym początkiem.

Batman wcale nie musi wygrać – ale walka powinna być uczciwa i wyrównana.

3. Lex Luthor powinien być demonicznym geniuszem, ale niech jego plan nie dotyczy zajęcia ziemi. Powinniśmy rozumieć jego punkt widzenia. belka3

W komiksach, Lex Luthor jest interesującym przeciwnikiem. To dokładne przeciwieństwo Supermana – zarówno pod względem fizycznym, charakterologicznym, jak i ideowym. Tak samo jak Joker jest krzywym zwierciadłem dla Batmana. Z jakiegoś powodu, jak dotąd plan Lexa na dużym ekranie opierał się na jednym i tym samym – przekręt z posiadaniem ziemi (z małej litery, bo chodzi o terytorium, nie planetę). Lex Luthor jest jedną z najbardziej inteligentnych postaci w Uniwersum DC: raz, z nudów, stworzył lekarstwo na raka… w kuchni (!). Nienawidzi Supermana, bo – jego zdaniem- ludzkość za bardzo na nim polega, nie rozwija się jako gatunek i nie ewoluuje. Postrzega wielkiego S jako faszystę, narzucającego swoją własną ideologię wszystkim, nie dbającego tak naprawdę o ludzkie życie, a wyłącznie o swoje ego.

I w filmowym uniwersum DC, po makabrycznych zniszczeniach dokonanych podczas walki Supermana z Generałem Zodem, argument Lexa mógłby paść na wyjątkowo miękki grunt. Batman, przez wielu uważany za równie inteligentnego – również mógłby postrzegać tego typu niedbałość za zagrożenie dla świata. Jakiś mały team-up w postaci Luthor-Batman albo przynajmniej Luthor-Wayne byłby mile widziany.

2. To nie jest film o Batmanie. Nie kopiujcie z Powrotu Mrocznego Rycerza zbyt wiele.

belka4 Wszyscy wiemy, że film już będzie czerpał całymi garściami z Powrotu Mrocznego Rycerza. Problem w tym, że to jest komiks o Batmanie, a film ma być kontynuacją dla Człowieka ze Stali. Komiks opowiadany jest z persektywy podstarzałego Mrocznego Rycerza, o jego powrocie do dni chwały, a wątek walki ze skorumpowanym Supermanem jest tylko jednym z wielu. Duża część uroku tego komiksu i emocjonalnej wag pojedynku wynikają z tego, że Panowie mieli już za sobą bardzo długą historię przyjaźni i współpracy. Konieczność wystąpienia przeciwko sobie jest gorzka. Dla obydwu.

W tym filmie, spotykają się po raz pierwszy, a w kilku następnych mają dopiero tworzyć Ligę Sprawiedliwości. Próba odtworzenia emocji z Powrotu… wyglądałaby nienaturalnie, pompatycznie i jeszcze gorzej w kontekście następnych tytułów. Przede wszystkim, w ogóle nie miałaby sensu. Dodatkowo, nie chciałbym, żeby inspiracje obejmowały także elementy tego komiksu, które już zaadoptował Mroczny Rycerz Powstaje.

Ale najgorsze by było, gdybyśmy obserwowali całą akcję z punktu widzenia Człowieka Nietoperza. Nikt na tym etapie nie potrzebuje już rozwiniętego origin story dla Batmana . Wszyscy już wiedza kim jest, czym się zajmuje i dlaczego.

Poważnie – spytaj swojej mamy.

Kogo jak kogo, ale Batmana publiczność już zna i kocha. Pozwólcie jej pokochać Człowieka ze Stali.

1. Film o Supermanie i Batmanie nie powinien być przesadnie depresyjny.

belka5 Od jakiegoś czasu krąży po necie plotka, że WB zabroniło pisania żartów do scenariuszy do filmów z Superbohaterami. Ma to być podstawowy element, który wyróżnia filmowych superbohaterów DC od względnie radosnych i często dowcipkujących herosów Marvela. Rozumiem tę decyzję z marketingowego punktu widzenia, ale jako widz – kompletnie mnie to nie obchodzi. Moim podstawowym zmartwieniem jest to, żeby te filmy były zwyczajnie dobre. Taki lekki, pół-żartem, pół-serio ton najlepiej służy filmowej formule superbohatera, bo mamy gości w róznokolorowych strojach, nazywających się radosnymi ksywkami. Dzięki podejściu z odrobiną dystansu nie mamy najmniejszych problemów z kupieniem każdego, nawet najbardziej idiotycznego motywu wyciągniętego z komiksu. Nie trzeba od razu robić z tego od razu Latającego Cyrku Monty Pythona, ale odrobina radości i zabawy jest dokładnie tym, czego w tej chwili filmowe uniwersum DC najbardziej potrzebuje.

Chciałbym także przypomnieć, że w komiksach, tak tradycyjnie, to właśnie Superbohaterowie DC używali tego tonu, podczas gdy Marvel rozpoczynał jako ultra-poważna i „ekstremalna” alternatywa dla radosnych przygód Flasha, Zielonej Latarnii i calej reszty ferajny.

Choć, jeśli poziom żartów ma być tak żenujący jak w Zielonej Latarni, być może to i słuszna decyzja.

***

WB ma sporą wiarę w powodzenie tego filmu. Już teraz, hurtem rozpoczynają całą masę projektów – wszystko to tylko po to, żeby dogonić Marvela. Nie jestem pewien, czy taki pośpiech wyjdzie komukolwiek na dobre. Jeśli te filmy nie wypalą, możemy przestać oczekiwać dwóch filmowych uniwersów, bo będzie tylko jeden. I mając to w pamięci – życzmy  powodzenia.

. . : Adam Antolski

Podziel się tym postem:
  • Zuzanna Patkowska

    Mnie jakoś nie interesuje pojedynek Batmana i Supermana. Ja ich wolę jako bracholi XD. O wiele fajnie się patrzy jak razem obijają mordy przestępcom i ja mam taką szczerą nadzieję, że w którymś momencie zewrą szyki i połączą siły dla większego kataklizmu. O! – Może jeszcze niech pojawią się sceny, w których otwierają się na siebie. Superman mówi Batmanowi o tym, że jest (prawie) ostatnim Kryptonianinem, a Batman Supermanowi – że jego rodzice zginęli, kiedy był dzieckiem.
    Podoba mi się wiele z tego co powiedziałeś – zwłaszcza o Wonder Woman i o tym jak Batman mógłby zasłużyć sobie na miano geniusza. Chociaż ja nadal twierdzę, że DC powinno też czerpać ze swojego uniwersum telewizyjnego. Zwłaszcza, że niedługo ma wejść Flash wraz z trzecim sezonem Arrow. Ja wiem, że Amiel to głównie Mistrz Jednej Miny i Jej Wariacji, ale nie miałabym nic przeciwko, gdyby pojawił się w filmowej Lidze Sprawiedliwych.

    • Adam Antolski

      Taka scena na pewno będzie. I ja też wolę, kiedy się kumplują. Może więcej tego będziemy mieć w JL :)

      • Zuzanna Patkowska

        Mam nadzieję… ale przynajmniej mała podbudowa w BvS by się przydała XD.

  • http://ihbd.arhn.eu/ Ichabod

    Ja bym nie był taki pewien, czy film ma być de facto *kontynuacją* Man of Steel. Wydaje mi się, że już sam tytuł jasno sugeruje, że to nie tyle drugi film o Supermanie, ale po prostu inna historia z tego uniwersum (która ma nam przedstawić kolejne postacie). W końcu nazywać się to będzie Batman v Superman: Dawn of Justice, a nie odwrotnie

    • Adam Antolski

      Nawet jeśli, to ciężko mi sobie wyobrażić, żeby Supermana dało się przedstawić w negatywnym świeltle (jak w „Powrocie…”), szczególnie, że jeszcze muszą się pogodzić do czasu JL-, albo żebyśmy oglądali akcję stricte z punktu widzenia Batmana. Ten film będzie konynuować wątki z MoS, ale cała Batmanowa część uniwersum jest nowa. A MoS był tak badziewny, że i tak, z tych dwóch więcej będziemy w stanie powiedzieć o Nietoperzu. BvS byłoby najłatwiej być kontynuacją Człowieka ze Stali i byłoby to najlepsze rozwiązanie.

    • Bartosz Tomaszewski

      Jakiś czas temu wyciekła lista potencjalnych tytułów od DC jakie mają się pojawić w formie ekranizacji. Przy „Man of Steel 2″ widniała data – maj 2018. Tyle, że nikt tego nie potwierdził.

  • http://www.batcave.com.pl kelen

    „Od jakiegoś czasu krąży po necie plotka, że WB zabroniło pisania żartów do scenariuszy do filmów z Superbohaterami” Proszę, nie powielaj tej ploty, która już została przez kilka znaczących osób pochwalona słowami „BULLSHIT”.

    Nie wiem czy w tym filmie będzie jakiś moment na radość, skoro mamy mieć do czynienia ze starciem i jakimś konfliktem. Na humor zapewne przyjdzie czas, jak stosunki jednego i drugiego się ustabilizują i jak będzie obecne JL.

    • http://www.batcave.com.pl kelen

      (chociaż scena, jak Bats z eSem na wzajem odkrywają swoje tożsamości w klasyczne sposoby ma potencjał na zabawną scenę)

    • http://swiatowypierog.tumblr.com/ Marcin ‚Pieróg’ Omelan

      Kompletnie poważne JL nie miałoby najmniejszego sensu, największą zaletą tej ekipy jest ogromna różnorodność bohaterów. Dlatego mam nadzieję, że to co piszesz to prawda :D

    • Adam Antolski

      Sam konflikt jeszcze nie oznacza skrajnej depresji przez cały film. MoS był całkowicie wyssany z jakichkolwiek autentycznych, pozytywnych emocji – może z wyjątkiem początku filmu, kiedy się uczył latać i kilku momentów pomiędzy Supsem a Lois. Film nie musi (i nie powinien) być komedią. Ale dla mnie – brak jakiegokolwiek uśmiechu sprawi, że nie będzie się go dało oglądać.