Batman „created by Bob Kane” | UncleMroowa

Batman „created by Bob Kane”


Kiedy obchodzimy siedemdziesiąte piąte urodziny tak ikonicznej postaci jak Batman – warto pamiętać o ludziach, którzy pomogli mu zaistnieć. Oczywiście, nie mówię tutaj o komisarzu Gordonie ani o Lucjuszu Foksie, którzy pomogli mu rozpocząć swoją dzialałność na kartach komiksu. Chodzi mi o prawdziwych ludzi ze skóry i kości, którzy uczynili Mrocznego Rycerza takim fenomenem kulturowym jakim dzisiaj jest.

W nagłówku: po lewej grafika Teda Holstera przedstawiająca Tarzana. Po prawej, Batman Boba Kane – wielokrotnie przerysowywany. 

Jeden z bohaterów dzisiejszego wpisu - Bob Kane.

Jeden z bohaterów dzisiejszego wpisu – Bob Kane. Niepublikowana fotografia promocyjna z 1960. Źródło: Batman and me

Przez pięćdziesiąt lat wydawania komiksu- jedyną osobą, która miała prawo tytułować się mianem „twórcy” był rysownik Bob Kane… co było kłamstwem. Kompletnym. Dzisiejsza opowieść dotyczy koleżeńskiej lojalności, kreatywności i tego, że nie zawsze to wielkie wydawnictwo jest przyczyną krzywdy na twórcach.

Milton, a raczej Bill Finger - drugi bohater tej notki. Zdjęcie szkolne. Cóż, jemu nie było dane pozować do promocyjnych zdjęć z cosplayerką. Źródło: Noblemania.

Milton, a raczej Bill Finger – drugi bohater tej notki. Zdjęcie szkolne. Cóż, jemu nie było dane pozować do promocyjnych zdjęć z cosplayerką. Źródło: Noblemania.

Po premierze Supermana, na rynku zaczęła pojawiać się niepokojąca liczba przeróżnych klonów i podróbek. Jednym z tych plagiatów był Wonder Man, którego moce nie różniły się kompletnie niczym od Człowieka ze Stali. National Allied Publications (późniejsze DC) było w tym czasie nieziemsko zajęte wysyłaniem kolejnych pozwów i skarg. W końcu, postanowiono iść za ciosem i dokładnie rok po premierze pierwszego superbohatera w historii… stworzyć następnego. Redaktor powierzył to zadanie młodemu rysownikowi imieniem Robert Kahn, używającemu pseudonimu artystycznego Bob Kane.

Ta część opowieści jest bezsprzeczna. Nikt nie próbuje udawać, że kiedykolwiek było inaczej. To kwestia tego „kto„, „z kim„, „co” i „kiedy” później zaczyna się robić problematyczna. Sam Kane wielokrotnie powracał do opowieści o tym, jak Batman powstał i wielokrotnie dawał historyjki tak kuriozalne, że wręcz niemożliwe. Problem w tym, że nikt nie pamiętał… żadnej z jego opowieści. Kane nigdy nie miał ani jednego świadka na potwierdzenie czegokolwiek.

Alex Raymond... na dwa lata przed debiutem Robina! (źródło ilustracji pod notką)

Alex Raymond… na dwa lata przed debiutem Robina! (źródło ilustracji pod notką)

Udowadniano wielokrotnie (co pokazuje na obrazkach po bokach notki, źródła znajdują się u dołu), że Bob Kane był raczej… mało kreatywny. Większość grafik wykonanych przez niego była przerysowana z innych komiksów w swojej epoce – i to głównie tych najpopularniejszych: Tarzan, Shadow, The Phantom. Przez lata stanowczo temu zaprzeczał, piszac łgarską książkę „Batman and Me„. I nawet podczas swojego występu  w programie telewizyjnym bliskiego przyjaciela – Stana Lee – okazało się, że Bob ledwo umie cokolwiek narysować samemu.

Poznajcie Miltona. Milton nie mógł znaleźć pracy przez swoje żydowsko brzmiące imię. Jak wielu ludzi w branży komiksowej – znalazł sobie dobry przydomek, który chronił go przed powszechnym wtedy antysemityzmem – Bill Finger. Pewnego dnia, jego przyjaciel Robert Kahn zadzwonił z pomysłem na nowego superbohatera – na którego ostatnio dostał zlecenie. Przyszedł do domu Fingera i pokazał mu pierwsze szkice. Milton o

Pierwszy projekt postaci wykonany przez Boba Kane.

Odwrozoranie pierwszego projektu postaci Boba Kane.

tym jeszcze nie wiedział, ale postać jaką narysował Bob była jawną kopią (pozy i stroju) z Flasha Gordona. Miltonowi niezbyt podobał się ten projekt.

Postać nazywała się „Bat-Man”, człowiek nietoperz. I jedyne, co projekt Boba Kane miał wspólnego z nietoperzem to idiotyczne, czarne skrzydełka. Milton zaproponował kilka zmian swojemu przyjacielowi. Zaproponował pełną maskę na twarz, razem z uszami (żeby przypominało nietoperza) i całkowicie czano-szary strój.

-I wiesz co, Bob?- mógł powiedzieć wtedy Milton. – Nie staraj się nawet rysować oczu. Daj mu białe szparki w masce, dzięki temu będzie wyglądać bardziej tajemniczo.

Tak przynajmniej wyobrażam sobie rozmowę tych dwóch gentlemanów, odkąd Finger musiał doskonale zdawać sobie sprawę z indolencji Boba w rysowaniu czegokolwiek.

U góry ilustracja Henry'ego Valleya, a u dołu śmierć rodziny Wayne'ów, narysowana przez Boba Kane. (źródło ilustracji pod notką)

U góry ilustracja Henry’ego Valleya, a u dołu śmierć rodziny Wayne’ów, narysowana przez Boba Kane. (źródło ilustracji pod notką)

Zarówno DC, jak i Marvel trzymają wszystkie prawa autorskie do swoich postaci. To dlatego mogą ich łączyć w zespoły i umieścić w jednym, wspólnym uniwersum, albo zlecać historie z nimi różnym scenarzystom i rysownikom. Ale każde z tych praw nabywali w ramach indywidualnych umów z autorami. Niektórych z tych autorów wydymali – Jak Jerry Siegel i Joel Shuster, którzy sprzedali prawa do Supermana za nędzne sto dolarów. Inni wykazywali się zaradnością i wiarą w swoją postać: William Marston, twórca Wonder Woman, dodał do swojej umowy klauzulę, wedle której DC jest zobowiązane do wydawania przyjamniej czterech komiksów rocznie z księżniczką Dianą. Inaczej tracą prawa – to z kolei uratowało postać w latach, kiedy jej tytuł nie sprzedawał się jak świeże bułeczki. Ale umowa jaką podpisał Bob Kane jest prawdopodobnie najdziwniejszą z nich wszystkich.

Nie wiemy dokładnie co jest w niej zapisane. Wszystko, czego można było się dowiedziec przez lata to wypowiedzi osób trzecich – samo DC również nigdy jej nie upubliczniło, co sugeruje że jej treść jest zatajona. Ale wiemy jak zachowywało się wydawnictwo przez lata i czego odmawiało wbrew wszelkiej logice. Najprawdopodobniej, Bob Kane zapisał sobie prawo do pojawiania się na każdej okładce komiksu z Batmanem jako jego jedyny twórca postaci.

Bob Kane, samozwańczy twórca Batmana, nie stworzył niemal żadnego z elementów kojarzonych z tą postacią. Nie stworzył Robina (aczkolwiek strój dla niego ochoczo ukradł), nie stworzył też większości kolorowych przeciwników, stroju, ani jaskini. Komisarz Gordon to kolejny wynalazek Fingera. Jedyne, o czym wiemy, że Bob stworzył na pewno to… postać Two-Face. I jeśli to faktycznie jego jedyny wkład w postać… całe tony ironii nadchodzą. Joe Quesada, obecny szef Marvela ma takie same prawa do tytułu „twórcy” Batmana co Bob Kane – podczas swojego krótkiego romansu z DC, też udało mu się stworzyć jednego z przeciwników Człowieka Nietoperza – Azraela.

To jeden z problemów w ocenianiu Boba Kane’a. Wszyscy mają zupełne inne pojęcie na temat tego co właściwie stworzył. On sam wypowiadał się tak, jakby faktycznie był jednynym twórcą wszystkiego. Jeśli chodzi o jego współpracowników – niektóre cytaty wykazują, że Bob tak właściwie nic nie robił. Jako rysownik używał w dużej mierze pomocy asystentów. Te panele, które on sam wykonał – są w większości przerysowane. Istnieje wiele cytatów, wedle których zaledwie po kilku numerach, Bob miał przestać rysować w ogóle.

Sfałszowany "pierwszy szkic" Batmana, który Bob Kane zrobił po latach, żeby rościć sobie prawa do postaci (źródło: Batman and Me)

Sfałszowany „pierwszy szkic” Batmana, który Bob Kane zrobił po latach, żeby rościć sobie prawa do postaci (źródło: Batman and Me)

I to właśnie Bob dostanie swoją gwiazdę w Alei Sław w Hollywood. To Bob pojawił się w otwierających napisach do obydwu filmów Burtona, Shumachera i całej trylogii Nolana. Kilka razy było blisko, żeby Bill Finger również pojawił się na okładce tu i tam, albo na początku jakiegoś filmu czy serialu – w ostatniej chwili, zawsze DC się pojawiało znikąd i Bob Kane pozostawał jedynym twórcą postaci.

Dla mnie jest dosyć jasne, że zachowanie wydawnictwa zostało podyktowane dziwacznym kontraktem. Batman jest w tej chwili najlepiej sprzedającym się tytułem, a przez większość swojej historii był przynajmniej drugi. A Batman to nie tylko komiks – to także cała masa animacji, filmów, gier, zabawek, gadżetów i seriali. DC nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek zagrożenie straty swoich praw. To absolutny priorytet.

W debatach o zepsutym systemie praw autorskich bardzo często mówi się o wielkich koncernach, które okradają uczciwych Twórców z praw. Dzisiejszy przykład opowiada inną historię: O człowieku, który potrafił okraść z praw innych oraz zawiązał ręce wielkiemu koncernowi, żeby ten już nigdy nie mógł przyznać prawowitego autorstwa.
Wszystkiego najlepszego, Batman.

I wal się, Bob.

Jeśli jesteś bardziej zainteresowany historią Billa Fingera i Boba Kane’a, w takim razie odsyłam Was do książki Tylera Noblemana „Bill The Boy Wonder„, która swoją polską premierę będzie mieć na Dniu Batmana. Więcej informacji tutaj:

http://www.batcave.com.pl/2014/05/dzien-batmana-w-lipcu-oraz-polska-premiera-bill-the-boy-wonder/

Źródła researchu dla tych, którzy pragną więcej info:

http://dialbforblog.com/archives/391/

http://dialbforblog.com/archives/391/foster.html

http://noblemania.blogspot.com/

http://henryvallely.blogspot.com/2006/06/secret-origins-of-batman-part-2.html

http://henryvallely.blogspot.com/2006/05/gang-busters-secret-origins-of-batman.html

https://www.facebook.com/billfingergroup?fref=ts

Batman and Me by Bob Kane

. . : Adam Antolski

Podziel się tym postem:
  • Zuzanna Patkowska

    Widzę, że Bob Kane jest taką samą mendą jak Thomas Alva Edison. Niestety takie rzeczy też się często zdarzają. Napisano wiele książek o oszukanych twórcach i wynalazcach.

  • Zuzanna Patkowska

    Aha, tak się zastanawiam, czy coś batmanowego chcesz zrobić na YT.

    • Adam Antolski

      Tak, będzie :)

      • Zuzanna Patkowska

        Fajnie XD.