Convergence – tydzień pierwszy


Pierwsza faza długo oczekiwanej serii Convergence już za nami. Czy komiksy spełniły wszystkie oczekiwania?

W komiksach, Convergence jest jednym z wydarzeń roku. DC Comics organizuje wielki turniej pomiędzy wszystkimi wymarłymi, starymi i alternatywnymi wymiarami. Światy powstają, światy umierają – a nic nie będzie już takie same. Z nieznanych powodów, obydwa wielkie wydawnictwa postanowiły zorganizować prawie identyczny event w tym samym czasie. U Marvela (z ich Secret Wars), oznacza to całkowity reboot uniwersum. A u DC? Nie do końca wiadomo. Wiemy o tym, że choć rezygnują z wprowadzonego przed kilkoma laty brandingu New 52 (u nas wydawane jako Nowe DC Comics), historie będą kontynuowane i po tym wszystkim ruszą z tego samego miejsca, w którym je zostawiono. Jeszcze do niedawna, sporo osób miało nadzieję na powrót wszystkich status quo sprzed rebootu. Jeśli chodzi o mnie – przede wszystkim liczę na redakcję. Rezygnację z kilku kontrowersyjnych zmian wprowadzonych po Flashpoint, przywrócenie do aktywności kilku starych postaci – przy równoczesnym zostawieniu kilku elementów New 52, które akurat się sprawdziły. Wszystko wskazuje na to, że pierwszy raz w historii to Marvel będzie zaczynać swoje historię z pustą kartą, a DC będzie delikatnie korygować pomyłki z przyszłości. W najbliższym czasie, przez cały okres przeprowadzki wydawnictwa ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych na zachodnie, dostaniemy serię opowieści o bohaterach z minionych lat – z ziem, które zanikły i zostały wycięte z kanonu przez różne kosmologiczne wydarzenia i  rebooty. Jak to zazwyczaj  bywa w dzisiejszych czasach, Convergance dzieli się na główną historię i tie-iny, dodatkowe historie opowiadane z innej perspektywy. Każda regularna seria zostanie tymczasowo zawieszona.

Główny redaktor DC, Dan Didio, zapewnia, że wszystkie drzwi pozostają otwarte. Kto wie, może w reakcji na Convergence zobaczymy kilka znajomych twarzy na odrobinę dłużej? Tylko czas pozwoli odpowiedzieć na to pytanie. Z każdym tygodniem trwania Convegence, będę postować małe podsumowania każdego tygodnia (prawdopodobnie w weekend, żebym miał czas przeczytać wszystko).

Pierwszy tydzień minął pod znakiem uniwersum DC sprzed rebootu. Co zatem przygotowano dla czytelników?

Convergence #0

convergence01Troszeczkę tutaj oszukuję, bo zerówka została wydana dokładnie na tydzień przed właściwą premierą serii. To dobry początek dla każdego, kto nie czytał komiksów przez ostatnich kilka miesięcy. Niestety, jeśli czytałeś  wszystkie wywiady i zapowiedzi oraz zauważyłeś drobne aluzje do nadchodzących wydarzeń w  wydanych wcześniej Superman Doomed, Futures End i Earth-2: World’s End… nie ma tutaj za wiele dla Ciebie. Równocześnie wydaje mi się, że przedstawione backstory jest zbyt pogmatwane dla kogokolwiek nowego.

Na początku Superman znajduje się wewnątrz tej samej czarnej dziury, do której wpakował Brainiaca podczas Superman Doomed. Oczywiście znajduje tam swojego przeciwnika, choć nie tego, którego się spodziewał. Zamiast zielonego gościa z kropkami na głowie lub plagiat Terminatora, widzi Brainiaca-Zombie o rozmiarach Godzilli.  Ta alternatywna wersja złoczyńcy ma być jego „ostateczną formą” i nie kolekcjonuje miast z umierających planet, ale z umierających wymiarów. Rozkłada nad taką miejscowością energetyczną kopułę i pakuje w specjalnym, osobnym wymiarze. Superman wymienia się ekspozycją jeszcze z kilkoma innymi wersjami Brainiaca, a następnie wybywa do swojej własnej Ziemi (tj. tej z New 52), żeby i ona tutaj marnie nie skończyła. Tymczasem, te „inne Brainiaki” postanawiają że to odpowiedni moment, żeby zrobić wielki turniej pomiędzy herosami wszystkich uwięzionych światów i  tylko jedno z nich może przetrwać. W tym celu, transformuje się w Telosa: żywą świadomość całej planety. Oto podstawa Convergence – wszystkie światy, które już umarły i zniknęły z kanonu DC, idą ze sobą na wojnę. Za scenariusz tego numeru odpowiada Dan Jurgens i Jeff King. Ten pierwszy jest weteranem rynku, natomiast dla drugiego ta seria jest debiutem. DC tłumaczyło, że w ten sposób seria może być przystępna dla nowszych czytelników, którzy nie znają wszystkich historii, do których komiks się odnosi. Rozwiązanie tego problemu w zerówce to pakowanie ekspozycji w czytelnika i tłumaczenie wszystkiego jak leci.  Polecam tylko i wyłącznie tym, którzy jeszcze niezbyt dobre się orientują w całym wydarzeniu. Wierni czytelnicy mogą spokojnie ominąć ten jeden zeszyt. Za stronę graficzną odpowiadał Ethan Van Sciver, którego możecie kojarzyć z Green Lantern Rebirth, i choć wygląda całkiem estetycznie – nie ma w tym nic szczególnego. Prawdę mówiąc, odnoszę wrażenie jakby ten zeszyt więcej ludzi zniechęcił niż zaciekawił.

Convergence #1

conv1Komiks kontynuuje historię z wcześniej, aczkolwiek dostajemy na początek dość tani i szybki epilog dla popularnego uniwersum Injustice. Potem,Convergence-Promo-full  bohaterowie Earth-2 trafiają na miejsce wydarzeń i spokojnie przypominają sobie wszystko, co ostatnio przeżywali w swoich tytułach (no wiecie, nowi czytelnicy), kiedy Telos wpada i opieprza ich za przybycie na arenę bez własnego miasta. Po krótkiej wymianie zdań, złoczyńca ogłasza wszystkim ziemiom reguły, wedle których będzie odbywać się cały turniej. Technicznie, to już drugi zeszyt i wciąż… niewiele się wydarzyło. Dużo odniesień do wcześniejszych historii, ale w sumie… jedynka zawiera mniej informacji i tła wydarzeń niż którykolwiek z tie-inów (o tym niżej). Tym razem Jeff King pisał przy asyście Scotta Lobdella, który nie jest moim ulubionym scenarzystą, ale tutaj nie widać charakterystycznych wad jego pisarstwa (od strony historii, wciąż nie ma o czym mówić). Ważny zeszyt, jeśli czytałeś Earth-2 do końca. Tutaj, rysował Carlo Pagulayan (szczerze mówiąc, nie znam człowieka), a jego kreska przypadła mi do gustu dużo bardziej niż bardziej staroświecka kreska z poprzedniego zeszytu. Polecam, ale ostrożnie.

Convergence: Superman #1

Convergence_Superman_Vol_1_1Prawdopodobnie mój ulubiony zeszyt z całego pierwszego tygodnia.Superman Dowiadujemy się  dużo więcej na temat tego jak właściwie działa ten cały turniej i porywanie miast przez Brainiaca. Okazuje się, że były wyrywane ze swojego naturalnego środowiska w ostatniej chwili przed jakąś kosmiczną katastrofą (typu Crisis on Infinite Earths albo Flashpoint). Wszyscy herosi wewnątrz kopuły stracili swoje supermoce i zostali tam mimowolnie uwięzieni przez następny rok. Tak się przypadkiem zdarzyło, że przed Flashpointem… Superman miał wypad służbowy do Gotham i  utknął razem z Lois Lane i Jimmym Olsenem. Podoba mi się to, że Clark nie rozpacza i nie katuje się z powodu utraty boskiego statusu, ale stara się walczyć ze złem pomimo niekorzystnej sytuacji – przebiera się w kominiarkę i czarne ubrania, wychodzi na miasto, zaczyna walczyć z uliczną zbrodnią bardziej w stylu Batmana. Jego związek z Lois również zostaje rozbudowany. Widzimy nawet ukochaną Człowieka ze Stali w ciąży. Tak czy siak, kiedy wreszcie kopuła opada i Talos zapowiada walki z innymi uniwersami, Superman (tym razem uzbrojony we wszystkie swoje moce) musi zmierzyć się z uniwersum Flashpoint, ale najpierw chciałby z nimi porozmawiać o całej sytuacji. Ci drudzy sę niepewni co do przyjaznej natury Supermana, ale byliby gotowi zaryzykować… gdyby Jimmy Olsen nie spieprzył wszystkiego w ostatniej chwili. Komiks został napisany przez Dana Jurgensa – i o mój Boże, jak odświeżająco i miło było zobaczyć taką wersję tego superbohatera, która nie jest gniewnym i wiecznie rozwydrzonym nastolatkiem, bez żadnego pojęcia o odpowiedzialności za swoje czyny. To bardzo uroczy komiks, świetnie napisany. Ze strony graficznej, najlepiej wypadły mistrzowsko zrobione kolory, nad którymi pracował człowiek od Injustice. Zdecydowanie polecam.

PS. Szkoda, że tak szybko zlikwidowano uniwersum Injustice. Myslę, że konfrontacja pre-flashpoint Supermana byłaby dużo ciekawsza – Bo w Injustice, nadczłowiek jutra został oszukany przez Jokera i zabił swoją ciężarną żonę.

PSS. Flashpoint Batman w pewnym momencie zastanawia się nad tym, czy Ziemia Supermana nie jest przypadkiem tym samym wymiarem, o którym mówił mu Barry Allen  (i wiemy, że ma rację) – a okładka następnego numeru głównej serii podpowiada nam, że dojdzie do spotkania dwóch batmanów, co prawdopodobnie czyni ten zeszyt najważniejszym komiksem z wszystkich na tej liście.

Convergence: Justice League #1

ja_ZJusticeLeague-COLOR_580_54625c78e848b6.19606069askakująco (w pozytywny sposób), historia dotyczy przede wszystkim damskiej części Ligi Sprawiedliwości. Niestety, sam zeszyt jest raczej nijaki. Wonder Girl i Zatanna jakoś sobie radzą w nowej sytuacji, ale Mera – żona i ukochana Aquamana – utknęła w Gotham bez wybranka swojego serca, co znosi raczej ciężko. Kiedy opada kopuła i Talos zapowiada swój idiotyczny turniej, faszystowski Aquaman z Flashpoint (który jest wdowcem) postanawia porwać Merę i cała reszta Ligi rusza jej na ratunek. Czyta się to raczej bezboleśnie, ale wygląda na zrobione dość szybko i po łebkach. Opieranie historii zatytułowanej „Justice League” przede wszystkim na relacji Aquamana z Merą jest dość… rozczarowujące. Szczególnie, że to kolejny komiks, którego złoczyńca jest wyłącznie zdeprawowaną wersją pozytywnego bohatera, a pragnienie dominacji nad światem to jedyna motywacja jego działania. Drobna uwaga dotycząca bohaterów z tamtego uniwersum: Oni nie są źli, bo tacy się urodzili (jak bohaterowie Earth-3), tylko stali się tacy na wskutek tragicznych wydarzeń. Uniwersum Flashpoint to tak naprawdę przetworzona wersja normalnego  DC. Odnoszę wrażenie, że przy Convergence odrobinę o tym zapomniano.  Aquaman nie odczuwa żadnej wewnętrznej przemiany po odkryciu swojej zmarłej żony, nie ma żadnego momentu oświecenia. Jego jedyną motywacją jest możliwość wykorzystania jej później. Polecam wyłącznie dla tych, którym zależy na poznaniu co się działo z Merą, Wonder Girl czy pre-flashpoint Zatanną przez ten czas – po prostu nie oczekujcie niczego wyjątkowego.

Convergence: Speed Force #1

Convergence_Speed_Force_Vol_1_1Naprawdę solidny zeszyt. Nie jestem wielkim fanem Flasha i większość backstory mnie raczej nie interesuje, ale miałem naprawdę sporo frajdy z lektury tego numeru. HSpeedForce-COLOR_580_54625c4881d0e0.81694308istoria opowiada o tym, jak Wally West otrzymuje wezwanie z komunikatora JL, żeby jak najszybciej przedostać się do Gotham. I utknął tam na cały rok, niechcący wciskając w tarapaty także dwójkę swoich dzieci. Mieszkańcy kopuły nie mają pojęcia co się własciwie dzieje i desperacja wszystkich bohaterów zaczyna im naprawdę doskwierać. Kiedy opada kopuła, Flash zaczyna biec tak szybko jak to tylko możliwe, żeby rozejrzeć się po okolicy. Mamy okazję zobaczyć kilka innych, znajomych miejsc i jeden naprawdę zaskakujący team-up… aż do momentu, kiedy Wally zdaje sobie sprawę, że wylądował w mieście Wonder Woman z Flashpoint. Komiks posiada naprawde niesamowitą stronę graficzną i odpowiedni balans humoru i powagi. Z całego serca polecam.

Convegence: Batman & Robin #1

batman-and-robin-1Ten komiks jest kompletnym guano. Nie ma tutaj niczego interesującego i ciężko mi sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek wydawał na ten szajs pieniądze. Wygląda na to, że twórcy postanowili zrobić Batmana i Robina epoki Granta Morrisona – dostajemy jego wersje Red Hooda, który wciąż pałęta się ze Scarlet. Scenariusz jest generalnie raczej głupawy i nie koncentruje się na niczym konkretnym Poważnie, z wyjątkiem Telosa dającego tę swoją wielką przemowę (którą daje w każdym numerze z Convergence) – nic praktycznie się tutaj nie wydarzyło. Kreska jest paskudna,  każda strona jest pełna przeróżnych przekłamań, zepsutych proporcji i innych błędów. Postacie z kadru na kadr wyglądają zupełnie inaczej i od całości bije aura lenistwa i niedopracowania. Zdecydowanie nie polecam, omijać szerokim łukiem.

Convergence: The Atom #1

Convergence-The-Atom-1-CoverDla odmiany The Atom to naprawdę dziwaczna, wręcz psychodeliczna historia. Jak wiecie, superbohaterowie utkneli pod kopułą bez żadnych supermocy… z wyjątkiem Atoma. Ale jego pas przestał działać jak należy – już nie zmniejsza, ale powiększa jedną rękę w naprawdę komiczny sposób. Dodatkowo,  przez ten cały czas słyszy… głosy w swojej głowie i wygląda na to, że kompletnie postradał zmysły. Nawet ludzie, których ratuje uważają go za niebezpiecznego wariata i natychmiast uciekają. Tak jest przynajmniej do samego końca, kiedy okazuje się, że musi walczyć z Barracudą z The Extremists (co jest równie obłąkane jak reszta). Przy okazji, jest jeszcze jeden zwrot fabularny dotyczący tego głosu w głowie, i to… jest naprawdę dziwne. Polecam, ale ostrożnie. Raczej dla fanów postaci. I dziwnych ludzi.

Convergence: Batgirl #1

Convergence_-_Batgirl_(2015)_001-000Na ten zeszyt czekałem najbardziej i prawdę mówiąc, najmocniej się rozczarowałem. Kreska posiada ten sam, prymitywny i blokowy styl co Batman & Robin. Przynajmniej tym razem wszyscy bohaterowie mają tę samą twarz na wszystkich panelach (to nie jest zaleta, ale przynajmniej tego nie spieprzyli). Scenarzystką tego zeszytu jest Elisa Kwitney, która jest pisarką romBatgirl-COLOR_580_54625c0a94b508.15507955ansów i kilku komiksów dla Vertigo, co niestety trochę widać. Przez cały komiks przebija się mocno pretensjonalna narracja dotycząca… cóż, trudnego życia pod kopułą i bycia kobietą w takim środowisku. Podoba mi się próba rozwinięcia charakteru Stephanie Brown, wyjścia odrobinę poza jej tradycjną rolę, spora dawka subtelnie podstawionej ekspozycji także pomaga. Ale nadmiar dialogów i depresyjny ton mocno przybijają człowieka, zamiast pozwolić mu cieszyć się z powrotu jego ulubionej Batgirl. Pomimo pewnych zalet – nie polecam. Tylko dla najbardziej oddanych czytelników.

Convergence: Harley Quinn #1

convergenceharleyKiedy kopuła Brainiaca opadła nad Gotham, Harley akurat rabowała bank. I przynajmniej dla niej, to wydarzenie okazało się zbawieniem. Trafiła na terapię i jej życie odmieniło się lepsze. Związała się nawet z policjantem, któremu na początku zeszytu zmiażdżyła rękę. Wszystko wskazuje na to, że wreszcie jej życie idzie na prostą.I kiedy już Harley zaczyna żyć długo i szczęśliwie, Talos objawia się znikąd i wybiera herosów, którzy mają walczyć o przetrwanie swojego świata. Harley jest na liście… zatem, Catwoman i Poison Ivy ruszają do niej na chatę żeby obudzić w niej całe szaleństwo z powrotem. Nie oczekiwałem niczego wyjątkowego, ale powiem szczerze: całkiem mi się podobało. Steve Pugh, który tutaj pracuje jako scenarzysta, jest bardziej znany ze swojej pracy jako rysownik. I to widać. Mamy sporo dynamicznie ustawionych kadrów, a i cała historia jest opowiedziana bardziej wizualnie. Jest też wyjątkowo zabawnie – polecam sięgnąć, nawet jeśli cała reszta eventu kompletnie Cię nie obchodzi.

Convergence: Nightwing/Oracle #1

4483289-0+ntworconv_cv1_dsDick Grayson i Barbara Gordon zawsze mieli bardzo burzliwą relację między sobą.  Oboje nigdy do końca nie byli kompatybilni i musieli podejmować pewne poświęcenia po drodze. Komiks jest pełen uroku, odnosi się do tej relacji z dużym sentymentem i urokiem. Ciężko się temu dziwić: został napisany przez Gail Simone i dano jej odrobinę więcej kreatywnej wolności niż w Batgirl w New 52. NightwingOracle-COLOR_580_54625c26618c96.40166572Przeciwnikami tej dwójki jest para Thanagarian (Gatunek Hawkmana, dla nieobznajomionych), którzy domagają się przejęcia kontroli nad ich miastem w zamian za to, że nie spalą wszystkiego do gruntu i nie wybiją wszystkich co do nogi. Możemy też przez dwie strony zobaczyć uniwersum Justice Riders ( Liga Sprawiedliwości na dzikim zachodzie), razem z tamtejszym Guyem Gardnerem. Ogólnie rzecz ujmując, naprawdę dobry zeszyt i warty lektury dla każdego, kogo obchodzą te postacie. Szczególnie podobał mi się drobny występ Starfire i ukazanie całej beznadziei i monotonii świata, który cały rok spędził odcięty od świata (pod wieloma względami, klimat tego zeszytu przypomina No Man’s Land).

Convergence: The Question #1

thequestionRenee Montoya jako the Question jest moim zdaniem jednym z najciekawszych bohaterów minionego DCU. Sposób, w jaki zyskała to miano w trakcie niesamowitej serii 52 (jeśli nie czytałeś jeszcze – naprawdę powinieneś), a także jej późniejsza działalność uczyniły ją jednym z moich faworytów drugiego planu. Historia opowiedziana w zeszycie to naprawdę dziwaczny team-up z … Two-Face’m. Question-COLOR_580_54625c970107d7.41572896Okazuje się, że odkąd superbohaterowie stracili swoje moce, moneta Harveya zawsze upada jaśniejszą stroną. Ta dwójka buduje między sobą naprawdę interesującą i ambiwalentną relację, oparta na zaskakująco zaangażowanej trosce o siebie nawzajem. Scenarzystą jest Greg Rucka i widać, że zależy mu na pisanych przez niego postaciach. Komiks posiada naprawdę unikalny i świetny klimat, ciężko nie rozumieć każdego występującego tu bohatera. I tak, historia również odnosi się do trudnego życia miłosnego, jaki Renee przeżywała przez lata. Świetna kreska Cully’ego Hamnera pozwala nam lepiej zrozumieć emocje każdej z postaci i daje dość dobre wyobrażenie o otaczającym nas świecie.

***

W podsumowaniu zabrakło Titans, gdyż… zwyczajnie nie miałem czasu go przeczytać. Postaram się naprawić ten błąd następnym razem.

Zatem, jaki był pierwszy tydzien Convergence? Był dokładnie taki, jak się spodziewałem. Niektóre zeszyty były dobre, inne średnie, inne naprawdę beznadziejne. Ale mimo wszystko – to naprawdę ciekawy eksperyment i miło było zobaczyć kilka znajomych twarzy. Niestety, wygląda na to że to to kolejny event DC, w którym jest więcej marketingu niż właściwych historii. Kiedy jest dobrze, jest naprawdę dobrze. Ale kiedy jest źle, cały czar pryska. Ale hej, to dopiero pierwszy tydzień, a i tak wydarzyło się wiele ekscytującego!

. . : Adam Antolski

Podziel się tym postem:
  • Tomasz Szymański

    Fajnie że coś napisałeś, może jakiś filmik z podsumowaniem?

  • Krzysiek Wołoszyn

    Wciąż czekam na forgotthon