Garść przemyśleń po finale Agents of SHIELD | UncleMroowa

Garść przemyśleń po finale Agents of SHIELD


UWAGA. PONIŻSZA NOTKA ZAWIERA SPOILERY Z FINAŁU PIERWSZEGO SEZONU AGENTS OF SHIELD. CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Ostatni odcinek Agents of SHIELD nie wyjaśnił w zasadzie nic. Sprawa kosmitów nie została wcale wyjaśniona, nadal nie wiemy kim są rodzice Skye ani jaki był właściwie powód wskrzeszenia Coulsona.

Agents-of-SHIELD-Providence-2Cały serial wzbudził raczej mieszane uczucia. Po kilku odcinkach, jeszcze na początku sezonu, dla wielu (wliczając w to mnie), wydawał się czymś naprawdę wyjątkowym. Potem… Agenci zrobili  sobie przerwę, stali się przeraźliwie nudni i kilka odcinków praktycznie nic się nie działo. Wraz z premierą drugiego Kapitana Ameryki, stało się dosyć jasne, że zespół czekał na jeden zwrot fabularny aby móc kontynuować historię. Nagle, akcja gwałtownie przyspieszyła i już nie zwolniła nawet na moment.

Serial dodał od siebie wiele wątków, ale większość z nich pozostawił niewyjaśnione. To jeden z problemów, jakie mam z całym filmowym uniwersum Marvela. Przez fakt, że każde wydarzenie ma związek z czymś innym – bardzo często w tych filmach (i serialu) zajmujemy się rzeczami, które nie mają wiele wspólnego z głównym rdzeniem historii. Drobne elementy tła, czy easter eggi poukrywane tu i tam budzą absurdalnie wysokie oczekiwania wśród tych ludzi, którzy wiedzą co one mogą oznaczać. I Agents of SHIELD być może zbyt dużo czasu spędził na odnoszeniu się do różnych wydarzeń i postaci, nie robiąc z nimi wiele.

Wielką sensację wywołało wprowadzeni Kree. Niebiescy, telepatyczni kosmici pojawili się wyłącznie w formie pojedynczych zwłok (do tego niekompletnych), i dla przeciętnego widza nie stanowiło to nic ponadto – jakiś trup, jakiegoś kosmity. Jednak fani komiksu, którzy wiedzą jaką rolę pełnili w komiksach (zarówno w Inhumans, jak i Nick Fury: Agent of SHIELD) niemalże drżą z ekscytacji. Czy to oznacza, że Marvel wyruszy w kosmos? Czy to zapowiedź Avengers 2: Age of Ultron? Czy Coulson zyska Supermoce (bo takie rzeczy gwarantowało połączenie się z Kree)?  Jest to zwrot, który podważa stwierdzenie wygłoszone przez agentkę May, że w tym świecie nie ma telepatów.

Istnieje cały pierdyliard fanowskich teorii opowiadających o tym, jak te niebieskie ludki mogą jeszcze wpłynąć na serial. W komiksach, Kree są odpowiedzialni za stworzenie Inhumans, a odkąd Marvel nie może używać X-Menów – jest to całkiem niezłe wyjaśnienie pochodzenia Quicksilver i Scarlet Witch w nadchodzących Avengers 2. I tak prawdopodobnie się stanie. Jednak dla mnie dużo ciekawsze są teorie na temat związku kosmitów z samym serialem – jedna z nich mówi, że Coulson może skończyć jako jakaś wersja Black Bolta, komiksowego przywódcy Inhumans – co miałoby sens, odkąd dostał zastrzyk z kosmicznej krwi. Skye też go dostała, ale zaskakująco – nie miała żadnych efektów ubocznych (które odczuwali… wszyscy inni poddani tej terapii). To mogłoby wskazywać, że ona sama jest Kree, co byłoby dziwne… ale jestem w stanie dać kilka wyjaśnień dlaczego nie jest łysą, niebieską istotą, która świeci wyraźnym światłem.

kree2Podobna sytuacja jest z Erikiem Koeningiem, postacią która tragicznie zginęła podczas jednego z poprzednich odcinków. Łatwo mi sobie wyobrazić jak laicy komiksowi przewracali oczami,  kiedy w finale nagle wyskoczył jego dokładny klon. Dla fanów, to wyraźny sygnał, że w tym uniwersum występują LMD (Life Model Decoy)- idealne, robotyczne kopie, przeznaczone do zastępowania Agentów w sytuacjach zagrażających życiu. To, albo Whedon postanowił bawić się oczekiwaniami i to jakiś jego identyczny bliźniak… czy coś w tym guście.

W Nick Fury: Agents of SHIELD, Von Strucker (którego można było zobaczyć w drugim Kapitanie Ameryce podczas sceny po napisach) eksperymentuje nad Kree i nawet w jednym momencie dokonał dziwnej fuzji, w której jego umysł stał się jednością z matką obcych. To fascynujące, gdyż w opowieściach obrazkowych, Ci kosmici są istotami tak odmiennymi od ludzi, że aż robię się ciekawy jaką jeszcze rolę mogą pełnić w filmowym uniwersum Marvela.

garrettFilmowy SHIELD już od samego początku był znacznie inny niż ten komiksowy. Bohaterowie, choć niektórzy z nich nosili te same imiona, były najczęściej zupełnie innymi postaciami. Przebiegły i Makiawelistyczny Alexander Pierce nie ma wiele wspólnego że swoim komiksowym pierwowzorem. Kiedy w serii pojawił się John Garett, nie sądziłem, że będzie stanowić coś więcej. Nie mówiąc już o tym, że dano mu się przyjąć swoją formę z komiksów, gdzie przez większość czasu biega jako cyborg. Tylko na jakieś 5 sekund, ale hej – Armin Zola wciąż byłby o to zazdrosny. I to wyjątkowo urocze, że kariera Agenta Coulsona jest bardzo luźną adaptacją komiksowej kariery Nicka Fury’ego.

Po zobaczenia finału  czułem pewną satysfakcję z nowego status quo serialu. To chyba ten magiczny dotyk Jossa Whedona, który sprawia, że wszystkie luki fabularna są zauważalne dopiero kilka godzin po seansie. Od kilku odcinków pałętała się wątpliwość – Jak serial może nosić nazwę „Agents of SHIELD”, jeśli samo SHIELD jako takie przestało istnieć? Cóż, rozwiązanie tego problemu jest bardziej banalne niż można by było oczekiwać, ale nie sądzę żeby ktokolwiek na to narzekał.

Kiedyś próbowałem oglądać Arrow. Nie mogłem się przebić przez niesławny, okropny pierwszy sezon (który nie podoba się nawet fanom serialu). Wszyscy dookoła mówili mi ( a właściwie nadal mówią), że potem staje się najlepszą rzeczą na ziemi. Ja to często zbijałem mówiąc – ‚Dlaczego właściwie mam czekać, aż serial przestanie ssać?”

apace

Agents go to space? ;)

Doskonale zdaje sobie sprawę, że dla wielu Agents of SHIELD budzi podobne wątpliwości. To bardzo nierówny serial, który ma swoje wzloty i upadki – moim zdaniem jest on naprawdę znakomitym uzupełnieniem dla całego filmowego uniwersum Marvela. Nie jestem jednak pewien, czy cieszyłbym się nim tak tak bardzo bez tego. Z drugiej strony, Whedon dostarczył całkiem sporo obietnic na następny sezon. Obawiam się jednak, że serial może stać się śmietnikiem do wypluwania wyjaśnień dotyczących wszystkiego, na co zabraknie czasu w mainstreamowych filmach.

 

. . : Adam Antolski

Podziel się tym postem:
  • Łukasz Wołoszyn

    No bez przesady, cały sezon nie jest taki zły, wraz z upływem czasu robi się lepszy. Btw. jak tam forgothon?

  • Zuzanna Patkowska

    Haha, akurat od jakiegoś czasu się zastanawiałam co myślisz o „Arrow” (ale obstawiałam, że go nie lubisz).
    Co prawda jeszcze nie obejrzałam do końca sezonu (oglądam ten serial regularnie na polskim Foxie), ale mam znajomą, która mi regularnie funduje spoilery. Jak dla mnie serial taki sobie, choć zdaję sobie sprawę, że to też przez to, że z jednej strony ludzie się rozwodzą nad tym jaki on jest wspaniały, a z drugiej – jaki on jest kiepski.

    • Adam Antolski

      Welp – planuję nadrobić Arrowa, bo podobno po tym pierwszym sezonie staje się najlepszą rzeczą w kosmosie ;P

      • Zuzanna Patkowska

        Tzn. serial ogólnie ma wiele interesujących elementów (przynajmniej dla mnie), ale w drugim sezonie Oliver stara się bardziej bohaterem z komiksów (w sensie – nie zabija już tak łatwo, przyjmuje imię Arrow, stara się pomagać miastu, zamiast prowadzić vendettę, zyskuje maskę…), jest więcej nawiązań do DCU, Slade i Roy Harper odgrywają większą rolę, pojawia się Barry Allen, zwiastując serial o Flashu, no i jest jeszcze Black Canary! Jestem ciekawa czy rzeczywiście odczujesz to jako lepszy niż drugi sezon.