Mroowa przybija piątkę komiksowi | UncleMroowa

Mroowa przybija piątkę komiksowi


Zostałem zaproszony do czegoś, co w sumie niewiele się różni od facebookowego łańcuszka, ale idea polecenia pięciu komiksów nowym czytelnikom jest całkiem słuszna – to popieram.

Do zabawy zostałem zaproszony przez kelena, jednego z redaktorów BatCave. Główną ideą akcji Przybij Piątkę Komiksowi, organizowanej przez polski serwis Aleja Komiksu jest wybranie pięciu tytułów, które mogłyby zainteresować ludzi, którzy z tym medium raczej nie mają nic wspólnego. Potem należy nominować pięć następnych ludzi, żeby wysłali swoje własne polecenia. Tego ostatniego nie zrobię, bo zwyczajnie nie mam kogo – spóźniłem się na tę imprezę o kilka dni.

Lista raczej (z wyjątkiem jednej pozycji, ale o tym jeszcze za moment) nie wymaga znajomości jakichkolwiek komiksów, ale nie powstrzymywałem się przed tym. Moim zdaniem, dla naprawdę dobrej historii nie ma znaczenia to, czy jest osadzona w wieloletniej ciągłości fabularnej czy też nie. Przy dobrych historiach, mamy ochotę dowiedzieć się więcej, wyszukać poprzednich historii i zrozumieć opowieść w pełni. Zły komiks, nieważne jak bardzo odizolowany byłby od reszty – zawsze zniechęci i zdezorientuje. Zatem, podstawowym kryterium wyboru poszczególnych tytułów było właśnie to – jakość.

Superman: Secret Identity.

Scenariusz: Kurt Busiek
Rysunki: Stuart Immonem
Rok oryginalnego wydania: 2004

secret-identityMłode małżeństwo noszące znaczące nazwisko „Kent” to (naturalnie) wielcy fani historii o Człowieku ze Stali. Mają też wyjątkowo pokręcone poczucie humoru, bo postanawiają swojemu pierworodnemu synowi nadać imię Clark, skazując go na całe lata bycia pośmiewiskiem dla każdego, kto kiedykolwiek słyszał o Supermanie. Czyli dla wszystkich ludzi na ziemi, praktycznie. Od znajomych i rodziny wiecznie otrzymuje prezenty, które mają jakiś Supermanowy motyw – figurki, kostiumy, plakaty. Clark ma tego dość, czemu ciężko się dziwić.

Aż pewnego dnia nagle odkrywa… że faktycznie posiada wszystkie moce Supermana. Może latać, rozgrzewać materię swoim wzrokiem, posiada absurdalną, nadludzką siłę. Przebierając się za Superboya, postanawia zrobić w życiu trochę dobra i pomóc mieszkańcom swojej małej miejscowości. Równocześnie, amerykańskie wojsko nie ma pojęcia co z nim zrobić i Clark musi dokonać kilku poświęceń, żeby nie być przez nich atakowanym przed dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Komiks jest wariacją na temat historii Superboya Prime – Supermana, który pochodzi z naszej planety. Takiej Ziemi, na której superbohaterowie są jedynie wymysłem z komiksów. Równocześnie, przez całą historię przewijają się reprodukcje klasycznych kadrów z długiej historii Supermana, które doskonale komponują się z z dziwacznymi przygodami, jakie przechodzi Clark. Nie pochodzi on z planety Krypton, a jego moce mają genezę przypominającą raczej Marvel niż klasyczne DC. To świetna lektura, doskonale celebrująca to, jak fantastyczną postacią jest Człowiek ze Stali – jeśli tylko trafi w ręce odpowiedniego scenarzysty. Kreska Stuarta Immonena pozwala nam uwierzyć, że świat przedstawiony jest prawdziwy. To doskonała lektura dla każdego, kto uważa Supermana za nudną i wyświechtaną postać, z którą ciężko się identyfikować.

Spider-Men

Scenariusz: Brian Michael Bendis
Rysunki: Sara Pichelli
Rok oryginalnego wydania: 2012

spider-menKiedy w alternatywnym wymiarze Ultimate, Peter Parker bohatersko oddał swoje życie, a strój pająka włożył Miles Morales – takie rozwiązanie wzbudziło wiele kontrowersji – w większości, wśród ludzi którzy nie czytali komiksów z pająkiem od dawna (ani uniwersum Ultimate). Wielu nie zdaje sobie z tego sprawy, ale Miles uosabia wiele cech wczesnego Spideya, jeszcze z czasów Steve’a Ditko i Stana Lee – głównie tych pozytywnych, tak raz dla odmiany. Spider-Men to niespodziewany team-up tego Pająka z mainstreamowego uniwersum Marvela oraz Milesa Moralesa z linii Ultimate. Oczywiście, żeby wyciągnąć z tego komiksu jak najwięcej, potrzebna jest pewna, minimalna wiedza na temat tego kim są te postacie i jaka jest ich historia. Ale jeśli kojarzysz filmowe uniwersum Marvela i przynajmniej dwa ostatnie filmy z Pajęczakiem, nie powinieneś mieć najmniejszych kłopotów ze zrozumieniem czegokolwiek. Brian Bendis odwala kawał porządnej roboty w subtelnym przedstawieniu obydwu uniwersów, czyniąc ten komiks niezwykle przystępnym dla każdego, kto kojarzy przynajmniej jedno z nich. Jeśli jesteś zainteresowany Twoim przyjaznym superbohaterem z sąsiedztwa, ale nie wiesz gdzie  właściwie zacząć – to naprawdę doskonały start.

Forever Evil

Scenariusz: Geoff Johns, Brian Bucellato, Sterling Gates i inni
Rysunki: David Finch, Richard Friend, Scot Eaton i inni
Rok oryginalnego wydania: 2013-2014

Forever_EvilTen komiks to jeden wielki list miłosny do złoczyńców uniwersum DC – zarówno tych wielkich, jak i tych mniej znanych. Dzięki temu, czytelnicy mniej zaznajomieni z tym światem mogą z łatwością wskoczyć i poznawać najważniejszych bohaterów i złoczyńców w trakcie historii. Ten event w całkiem zgrabny sposób przedstawia wszystkie relacje i antypatie pomiędzy poszczególnymi bohaterami tych wydarzeń.

Postawiłbym tę pozycję nieco wyżej, ale niestety dobra znajomość komiksów wcześniejszych (głównie crossover Trinity War) pomaga w zrozumieniu głównej osi fabularnej. Forever Evil jest bowiem kolejną opowieścią o inwazji Syndykatu Zbrodni z Ziemi-3. Ten zespół złoczyńców możecie znać z komiksu Ziemia-2 Granta Morrisonna, który także był wydany w Polsce (i jest to znacznie lepsza historia niż Trinity War, tak swoją drogą). Całą akcję obserwujemy z punktu widzenia Batmana, Lexa Luthora i kilku innych bohaterów. Luthor, wyruszając do akcji, uwalnia swojego przedwczesnego, niedokończonego klona Supermana (zgadliście, Bizarro). I jak każda dobra historia o tym bohaterze, jest to opowieść o potworze Frankensteina – dziwacznym, zdezorientowanym monstrum, szukającym wśród ludzi odrobiny zrozumienia.

Nie jestem wielkim fanem solowych historii o superherosach, kiedy są pisane przez Geoffa Johnsa. Ale jedno muszę przyznać – potrafi pisać wyjątkowo dobre crossovery i eventy. Ten komiks oraz Blackest Night są jednymi z moich ulubionych opowieści od DC ostatnich kilku lat. Mam lekkie wyrzuty sumienia związane z polecaniem tego konkretnego komiksu – ten tytuł trafił tutaj częściowo dlatego, bo chciałem coś nowego z DC Comics. Ze szczerym sercem mogę polecić tylko i wyłącznie tym, którzy są zainteresowani wskoczeniem w Uniwersum DC i jeszcze czytali niewiele (lub wcale), ale znają podstawowe Who’s Who.

Sprycjan i Fantazjusz w Nowym Jorku

Scenariusz: Tome (Philippe Vandevelde)
Rysunki: Janry (Jean-Richards Geurts)
Rok oryginalnego wydania: 1987

sprycjan i fantazjuszTen komiks został wydany w Polsce, ale niestety tylko na łamach Świata Komiksu w 1998 roku. Przydałoby się jakieś twardookładkowe wznowienie – szczególnie, że ten kultowy cykl komiksowy z Francji0 jest w naszym kraju praktycznie nieznany. Sprycjan i Fantazjusz to dwóch współlokatorów, kumpli. Jeden z nich, znajduje w paczce z płatkami śniadaniowymi znajduje nagrodę, dzięki której obaj mogą wyruszyć na wycieczkę do Nowego Jorku. Nie wiedzą jednak, że nagrodę ufundowała stacjonująca tam włoska mafia, która uważa ich za swój szczęśliwy talizman w walce z klątwą nałożoną na nich przez konkurencyjną chińską mafię. Masa przeuroczego humoru, bohaterowie których można pokochać od razu i naprawdę zajmująca intryga, która nie wydaje się tak oczywista od samego początku. Przede wszystkim, rewelacyjna kreska Jeana Richardsa Geurtsa, która potrafi równocześnie oddawać akcję i smutne momenty, nie tracąc swojego pogodnego i radosnego stylu komiksu humorystycznego.

We3

Scenariusz: Grant Morrison
Rysunki: Frank Quitely
Rok oryginalnego wydania: 2004

we3We3 to komiks Granta Morrisona wydawany w ramach imprintu Vertigo. Opowiada o eksperymencie naukowym, który wypalił jego twórcom prosto w twarz. Sekretna baza wojskowa stacjonuje u siebie unikalny, nowy rodzaj żołnierza: zrobotyzowane zwierzęta domowe. Kiedy jeden z generałów zauważa jak kuriozalny to pomysł, postanawia zamknąć cały projekt. I od tego momentu śledzimy jak pazerny kot, słodki króliczek i poczciwa psina próbują uciec w swoich monstrualnych strojach Space Marine. Część graficzna została dostarczona przez wieloletniego współpracownika Morrisona – Franka Quitely. Obaj Panowie pracowali zarówno nad New X-Men, jak i wyśmienitym All-Star Superman. Tak naprawdę to rysunki napędzają całą historię uknutą przez Morrisona, bo od pewnego momentu zwyczajnie nie mamy zbyt dużo dialogów. Co prawda, inteligencja pupili również została podkręcona, dzięki czemu dostajemy króciutkie i proste dialogi, które nadają unikalną i raczej niespotykaną perspektywę głównych bohaterów. Komiks jest króciuki, zajmie nam… może jeden wieczór i w tej chwili znajduje się na wyprzedaży w ComiXology, gdzie możemy całość zainkasować za niecałe trzy dolce – zatem nie ma  powodu, żeby go przegapić.

***

Listy tego typu mogłyby mieć nawet tysiące pozycji i nie wyczerpałyby wszystkich cudownych historii, jakie świat komiksów – czy to europejskich czy amerykańskich- ma do zaoferowania swoim czytelnikom. Cieszy mnie to, że w przeciągu ostatnich kilku lat ilość ludzi zainteresowanych tematem znacznie wzrosła – to wspaniałe medium, dające unikalne możliwości, niedostępne gdziekolwiek indziej. Dlatego, jeśli mam nominować kogokolwiek – nominuje każdego czytelnika tej notki, który zna na tyle komiksów, żeby sobie taką listę skleić. Im więcej nas, tym lepiej.

. . : Adam Antolski

Podziel się tym postem:
  • Zuzanna Patkowska

    Właśnie „Sprycjana i Fantazjusza w Nowym Jorku” próbowałam odnaleźć i przeczytać, bo po pierwsze – pamiętałam, że kiedyś puszczali kreskówkę na podstawie przygód Spirou, a po drugie – no, chciałam zainteresować się komiksem francusko-belgijskim, przy którym Goscinny nic nie pracował. Udało mi się znaleźć tylko fragment „Sprycjana i Fantazjusza w Nowym Jorku”, ale za to zapoznałam się z „Małym Sprytkiem”, który był zdziebko… nie dla dzieci.
    Mogłabym spróbować polecić kilka komiksów, ale lista pewnie będzie zawierać głównie komiksy autorstwa Goscinny’ego.

    • Adam Antolski

      Spróbuj, bo taka lista na pewno byłaby ciekawa dla kogoś, kto chciałby zainteresować się komiksem europejskim. Czuj się personalnie nominowana, czekam na notkę na Planecie Kapeluszy :>

  • Rewol

    Ostatnimi czasy korci mnie poznanie historii nowego pająka z serii Ultimate i chyba wreszcie znalazłem dobry moment na start. Dzięki Mroowa ;]

    Ps. A jakieś inne przygody Moralesa polecasz? Czy lepiej po prostu cały Ultimate po kolei?

    • Adam Antolski

      Jeśli chcesz zacząć czytać cały Ultimate po kolei (ale ominąć z grubsza tamtego Petera Parkera, bo w sumie nie ma sensu o jego przygodach czytać) – polecam jeszcze sprawdzić Death of Spider-Man (Ultimate Comics Spider-Man #153-160) – a potem już po kolei tę serię z Milesem :)