Luźne przemyślenia na temat Silent Hills | UncleMroowa

Luźne przemyślenia na temat Silent Hills


 Nowa część serii Silent Hill nie będzie tworzona przez zachodnich developerów. Ale nie będzie przy nim oryginalnego Team Silent. Nowy kierunek, jaki obierze seria może być zarówno ostatnim gwoździem do trumny, jak i powiewem świeżego powietrza, jaki potrzebuje. 

Przy okazji Gamescon, zapowiedziano i pokazano nowy tytuł, którego nikt do końca się nie spodziewał – a przynajmniej nie tak szybko. Pierwszy w historii interaktywny teaser (tak go reklamowano) do tajemniczego tytułu PT, od dziwnego i nieznanego developera 7780. „Demo” było horrorem, inspirowanym wieloma współczesnymi tytułami z tego gatunku, jak Slender czy Amnesia. Ciężko było nie zrobić takiego porównania – jest tutaj widok z pierwszej osoby, zoom czy zaskakująco bierny protagonista.

Mgła jest tym razem znacznie delikatniejsza.

Mgła jest tym razem znacznie delikatniejsza.

Gracz budził się w obskurnym, ciemnym i klaustrofobicznym pomieszczeniu. Po przejściu przez stare, odrapane drzwi można było zobaczyć staroświecko udekorowany korytarz. Nie różnił się znacznie od setek podobnych pomieszczeń w domkach jednorodzinnych położonych na amerykańskich przedmieściach. Na beżowych ścianach można było zobaczyć rodzinne zdjęcia oświetlone słabym światłem naściennych lampek. Elektroniczny zegar postawiony na stoliku pokazywał godzinę 23:59. Dookoła panowała bardzo niepokojąca atmosfera, ale nic z początku nie zdradzało prawdziwej natury tego domu. Przedpokój zbudowany był na planie litery L. Gracz słyszy uderzenia od strony zamkniętej łazienki znajdującej się tuż za rogiem. Klamka stawia opór. Na zewnątrz jest tak ciemno, że przestrzeń za oknem wyglądała jak nieskończona otchłań. W rogu można zobaczyć coś w rodzaju dziwacznego ołtarzyka, małego mebelka wypełnionego portretami i pamiątkami rodzinnymi. Podłoga dookoła sekretarzyka pokryta była pigułkami i opakowaniami po lekach. Drzwi wejściowe do domu są zamknięte. Wieszak na płaszcze przy wejściu tworzy sylwetkę mężczyzny stojącego w rogu. Jedyne otwarte wyjście to drzwi ukryte w mniejszym holu, za kilkoma schodkami. Po ich otwarciu… gracz odkrywa że znalazł się na samym początku korytarza. Za każdym razem, kiedy przekracza tajemniczą granicę za tymi ostatnimi drzwiami – przedpokój powtarza się w nieskończoność, a pozornie zmieniają się tylko drobne detale. Dziwna istota, wyglądająca jak bochen chleba z papierową torbą zamontowaną na grzbiecie (nie pytaj) tłumaczy, że tam, za zamkniętymi drzwiami kryje się inna rzeczywistość.

"Creepy" korytarz.

„Creepy” korytarz.

 

Cały dom to łamigłówka. Po pokonaniu wszystkich zagadek- a jest ich kilka- gra ujawniła swoje ostatnie misterium. Tytuł i twórcy. Hideo Kojima, Guillermo del Toro. Silent Hills. Każde słowo wywołuje inne emocje. Słychać motyw muzyczny z pierwszej gry.

Silent Hill to jedna z tych gier-legend. Pierwsze trzy części (i czwarta, do pewnego stopnia) wciąż posiadają ogromne rzesze oddanych fanów. To było bardzo innowacyjne podejście do horroru (przynajmniej, jeśli chodzi o gry). Seria nie tylko wykorzystywała niemoc technologiczną konsoli dla budowania lepszej atmosfery (jeden z celów tej sławnej mgły), ale i potrafiła potrafiła budować wielowarstwową, naprawdę przerażająca historię. Silent Hill wykorzystywał motywy religijne, skojarzenia ze śmiercią i seksem dla wywołania bardzo głębokiego, psychologicznego poczucia niepokoju. Nie było tu zbyt wielu jump-scare’ów, gra pławiła się w swojej atmosferze, skrupulatnie budowanej przez muzykę, stronę wizualną i prezentowaną historię – jak i świat.

W pewnym momencie, coś się stało. Team Silent, zespół odpowiadający za pierwsze trzy gry (i czwartą, do pewnego stopnia), rozpadł się. Seria wpadła w ręce nowych ludzi, którzy próbowali eksperymentować z ustanowioną formułą, tworząc kolejne, zaskakującą przeciętne i mierne tytuły.

W Konami, Hideo Kojima posiada status absolutnej wyroczni. Nie jestem pewien, czy zaufanie, jakim jest darzony ten człowiek jest w pełni usprawiedliwione.P.T._20140812185635 Ale prawdą jest, że (podobnie jak Shigeru Miyamoto w Nintendo) jego reputacja ma siłę anulowania lub utrzymania tytułów przy życiu.

Jakiś czas temu, Kojima rzucił na twitterze, że całkiem fajnie by było zrobić Silent Hill na jego (wtedy wciąż świeżym) FOX Engine. Zaskakująco, wpadł na ten pomysł oglądając naprawdę beznadziejny film na podstawie pierwszej gry. Ludzie zrozumieli to jako zapowiedź nowej gry SH, ale robionej przez Kojimę (który z projektem nie miał wcześniej nic wspólnego), co okazało się bzdurą. Ale ktoś w Konami musiał słuchać reakcji na tę sugestię, bo teraz – ten projekt stał się rzeczywistością.

Jak dla mnie, Silent Hills budzi mieszane uczucia. Zarówno tytuł, przemówienia tej dziwnej kupki (tej z torbą na grzbiecie), jak i kilka innych podpowiedzi – sugerują ciężkie korzystanie z motywu równoległych rzeczywistości. Nie lubię tej interpretacji pierwszych trzech gier. I nawet jakby była prawdziwa (co jest wątpliwe) – wolałbym, żeby w grze nie wspominano o niej wprost. Sam Silent Hill, w dużej mierze oparty na zabawach symbolami i motywami, nie wydaje się być idealną marką dla Kojimy – gościa, który próbował sprzedać grubasa na rolkach jako wiarygodnego przeciwnika. Całkiem możliwe, że właśnie w tym celu zatrudniono Guillermo del Toro, który dla odmiany posiada całkiem dużą umiejętność pisania historii odbywających się na kilku planach rzeczywistości równocześnie, bez jasnej granicy pomiędzy nimi.

Hej, Fatman - jak właściwie planujesz napić się tego wina z tym kuriozalnym kołnierzem?

Hej, Fatman – jak właściwie planujesz napić się tego wina z tym kuriozalnym kołnierzem?

Nie mam pojęcia, czy teaser będzie mieć coś wspólnego z finalnym produktem. Jest kilka momentów, które podpadają pod naprawdę tani horror – jump scare, straszna pani próbująca udusić gracza, napisy na ścianie zmieniające swoje położenie pod wpływem spojrzenia, naprawdę banalny motyw z rozmazaną wizją podczas chodzenia i kilka innych. Ale jest też kilka detali, które wyglądają jakby sam Team Silent je tam wpakował. Nie jestem też pewien, czy sam gameplay to zapowiedź właściwej gry, czy trick, mający zachęcić setki letsplayerów do promowania gry.

Myślę, że byłbym (jak i wszyscy inni) zdecydowanie bardziej surowy względem tego teasera, gdyby nie ukazała się żadna gra pomiędzy tym, a Silent Hill 4. Problem polega na tym, że Silent Hill został już tak doszczętnie zbrukany (do tego na przestrzeni kilku mediów), że ciężko utrzymać jakiekolwiek oburzenie. Nie jest przecież tak, że del Toro albo Kojima stworzą produkt gorszej jakości, jak ten okropny drugi film, prawda?

Prawda?

Ale pierwszy raz odkąd pamiętam (serię poznałem dość późno, u szczytu jej popularności siedziałem przy konsolach Nintendo), jestem ciekaw jak będzie wyglądać nowa gra z Silent Hill. Naprawdę życzę sobiei i wszystkim, by ten projekt wypalił. Nawet jeśli nie będzie to idealny Silent, jest szansa na… dobrą grę inspirowaną pierwszymi grami. Miejmy taką nadzieję.

. . : Adam Antolski

Podziel się tym postem:
  • Rewol

    Jedno trzeba tej grze przyznać – zaciekawia. Nie jestem fanem marki, nie grałem jeszcze w żadną grę z tej serii, nawet w grę od Kojimy, ale jest tu tyle pierwszych razów ( pierwszy horror od Kojimy, pierwsza bardzo znana japońska marka na nowej konsoli, pierwszy remake serii (chyba), pierwsza gra del Toro (chyba) itd.). Z czystej ciekawości będę śledził doniesienia o produkcji. Więc przynajmniej marketingowo działa. ;]

  • Zuzanna Patkowska

    Dlaczego ja ten artykuł widzę dopiero teraz?
    Teaser niezły, ale jak wspomniałeś, że gra wygląda jak Slender, trochę się zaniepokoiłam. Fakt, „bierny” protagonista nie jest takim znowu złym pomysłem i ma swój Nightmare Fuel, ale to jednak mi średnio pasuje do Silent Hilla.
    Co do tych późniejszych gier – miały swoje wady, ale z punktu widzenia fabuły nie były najgorsze (bardzo lubię Downpour i jego bohatera).