David S. Goyer a kwestia zielonych ludzi | UncleMroowa

David S. Goyer a kwestia zielonych ludzi


Wcześniej myślałem, że David Goyer jest po prostu trochę za bardzo zafiksowany na punkcie wycięcia wszystkiego co dziecinne w komiksach, z posiadaniem poważnych problemów w konstruowaniu spójnej historii. Z wywiadów, które dawał do ładnie i  pieszczotliwie zmontowanych wydań DVD Batmanów Nolana wynikało, że jest to człowiek o dużej wiedzy. Teraz jednakże okazuje się, że ta wiedza jest raczej… wybiórcza.

david-s-goyer

Bohater naszego dzisiejszego wpisu…

Ostatnio Goyer zrobił z siebie kompletne pośmiewisko. Jeśli nie masz pojęcia kto to taki i dlaczego jego opinia ma takie znaczenie – Goyer to człowiek, który jest w dużej mierze odpowiedzialny za przeniesienie komiksowego uniwersum DC na wielki ekran. Przez jakiś czas (dzięki Bogu zrezygnowano z tego wcześniej) groziło mu nawet dostanie analogicznej posady co Joss Whedon w Marvelu. David to był gość, który pomagał pisać scenariusz do Batman Begins, do Dark Knight Rises i Blade. Na tym właściwie kończą się jego dobre prace. Pisał również scenariusze do takich hitów jak Ghost Rider 2 z Nicolasem Cage’m, Nick Fury: The Agent of Shield z Davidem Hasselhoffem czy Kruk 2, nie wspominając już o niemożliwie rozczarowującym Man of Steel.

NF

… i jedna z jego kreacji.

Wygląda na to, że Goyer jest przyjacielem Chrisa Nolana, który zyskał status Boga w WB dzięki tym wszystkim pieniądzom jakie zarobił swoimi Batmanami. Goyer też współpracował przy całej trylogii Mrocznego Rycerza, i był wyjątkowo głośny na temat tego jakim to on nie jest wielkim fanem komiksów. To trochę dziwne biorąc pod uwagę fakt, jak bardzo wszystkie jego scenariusze (z wyjątkiem Nicka Fury, naturalnie) oddalają swoją estetykę od komiksowych pierwowzorów. Goyer jest największym adwokatem przerabiania dziecinnych historyjek obrazkowych na poważny dramat dla dorosłych, przy którym mogą dumać nad istotą i kondycją człowieka we współczesnym świecie. Ale nie tak jak to robił Nolan, który chciał pozamieniać dziecinadę na pewne dość poważne motywy społeczne albo bardziej realistyczne relacje między bohaterami. Goyer zajmuje się po prostu uszarzeniem całego świata, wybiciem wszystkiego co w nich niezwykłe i cudowne.

I to ten człowiek pierwotnie dostał robotę scenarzysty do nadchodzącej kontynuacji Man of Steel (scenariusz już napisał, inni teraz zajmują się przerabianiem go na ludzką mowę). Jak donosi serwis The Mary Sue, David postanowił podzielić się kilkoma swoimi przemyśleniami na temat adaptowania superbohaterów. Co do okoliczności – więcej detali w zalinkowanym artykule, ja chciałbym tylko wybrać kilka fragmentów i dodać komentarz od siebie. Zacznijmy od bardziej drażliwego tematu, czyli jego rozumieniu postaci kobiecej:

“Posiadam teorię dotyczącą She-Hulk… która została stworzona przez mężczyznę, prawda? I wydaje mi się, że w tamtych czasach 95% czytelników komiksu było facetami, a już na pewno wszyscy scenarzyści nimi byli. Zatem – Hulk to klasyczna fantazja męskiej potęgi. No bo wiecie, większość czytelników to byli ludzie tacy jak ja, którzy byli po prostu małymi dzieciakami, które dostawały w dupę każdego dnia. I ona wciąż była całkiem bystra. Myślę, że She-Hult to laska, którą byś ostro ruchał, jakbyś był Hulkiem, rozumiecie o czym mówię? She-Hulk była rozwinięciem tej męskiej fantazji. To wygląda tak, że najpierw tworzymy zapyziałego nerda, który może stać się Hulkiem i potem tworzymy wielką, zieloną gwiazdę porno, tylko po to, żeby Hulk miał co ruchać”
-David Goyer, 2014

She-Hulk_Vol_1_9

Gwiazda porno, prawda?

Powyższy cytat jest tak głupi, że aż ciężko go jakkolwiek komentować. Wszystko staje się jasne – niezrozumienie postaci, podrzędna rola kobiet w jego filmach. Ok, może najpierw wyjaśnijmy kilka kwestii dla wszystkich którzy siedzą w komiksach z Hulkiem tak jak David Goyer (czyli w ogóle). She-Hulk i Hulk się nie ruchają. Z tych samych powodów, dla których nie robią tego Supergirl i Superman – są bliską rodziną. She-Hulk zawsze była postacią samą z siebie i choć jej geneza może nosić pewne ślady seksizmu – tak jak Hulk, była inspirowana tanimi horrorami klasy B, które *były* jakby seksistowskie – Nie ma nic takiego w samych historiach, w których brała udział. Ba, pod wieloma względami jest dużo bardziej kompetentną postacią jak Bruce Banner. Także, ciężko mi przebrnąć przez fragment o tym, że Hulk jest wyłącznie męską fantazją władzy. Tak, bycie Hulkiem może być zabawne – ale to nie jest forma, którą Bruce Banner (który nie jest zapyziałym nerdem) może do końca kontrolować. Hulk to współczesny Wilkołak. Natomiast She-Hulk… nie. Prawie od razu udaje jej się opanować swoją mutację.

Uwierzcie lub nie – cała sprawa robi się jeszcze głupsza, kiedy znanemu i cenionemu scenarzyście przychodzi opowiadać o drugoligowych postaciach z DC. Na początku okazało się, że jest kompletnie zdezorientowany przy postaci znanej jako Martian Manhunter – stały członek Ligi Sprawiedliwości, wielokrotnie adaptowany do telewizji (m.in w Smallville, pilocie do serialu Justice League, DCAU i kilku innych animacjach). Dość ważna postać z ciekawą wariacją origin story Supermana, która jest względnie słabo znana przez widownie – dobrze skonstruowany film mógłby być sporym objawieniem – Jak Thor kilka lat temu, czy – nie oszukujmy się – Iron Man. Najpierw omówmy sposób, w jaki w ogóle dotarliśmy do tej postaci. Ktoś z widowni spytał o Marsjanina, na co scenarzysta odparł”

-Ile osób z publiczności nawet słyszała o kimś takim jak Martian Manhunter? (aplauz i podniesione ręce) A ile osób, z tych które podniosły ręce, miały okazję kiedykolwiek poruchać?

Imbecylizm każdej wypowiedzi Goyera przekracza wszelkie oczekiwania. Nie tylko szkodzi własnej marce, którą powinien był promować jako osoba wyznaczona do kreowania filmowego uniwersum DC, ale i obraża swoją całą podstawową grupę docelową. Ale ciężko się dziwić – Koniec końców, David Goyer uważa, że fani komiksu się nie liczą przy adaptowaniu komiksów i nie należy ich słuchać. A firma która ich słucha (w domyśle Marvel) popełnia duży błąd.

W jaki sposób Marvel popełnia błąd zarabiając kolejne miliardy dolarów na postaciach tak wcześniej nieznanych i niszowych jak Thor (podczas gdy filmowe uniwersum DC nawet jeszcze nie było w stanie wystartować dzięki naszemu głównemu bohaterowi)- jest dla mnie zagadką.
Potem David postanowił przedstawić sposób, w jaki Martian Manhunter powinien zostać zaadaptowany.

“Nie może się kurwa nazywać Martian Manhunter, bo to dziecinne. Może być Manhunter (…) Całą akcję ustawiłbym jak Pojutrze. Odkrywamy jedną z tych planet podobnych do ziemi… To może… jakby… zdobywamy kod DNA z tej planety i hodujemy go tutaj… I jest w czymś w duście Strefy 51 czy coś… a my po prostu… robimy mu biopsje. A on się uwalnia, jest naprawdę wściekły i rucha She-Hulk”

J'onn_J'onzz_028

Hej, patrzcie na mnie, jaki jestem dziecinny i niepoważny!

Ja wiem, że ostatnie zdanie to próba humoru, ale co jest nie tak z jego obsesją na punkcie seksu? Prawie każda wypowiedź, jaką dzisiaj cytuje dotyczy tego. To zaczyna wyglądać tak, jakby sam znany i ceniony scenarzysta miał problemy z wyżyciem się na tym tyle.

 Historia przybycia MM na ziemię jest dla odmiany… odrobinę interesująca i oryginalna, przynajmniej w porównaniu do banału i żenady, jaką właśnie zaproponował scenarzysta odpowiedzialny za Batman Begins, Man of Steel i nadchodzące Batman vs. Superman. Jak się można domyśleć, ten podcast wywołał ciężki ból dupy wszystkich wciąż posiadających nadzieję, że adaptacje komiksów DC od Warner Bros nie będą kompletnym marnotrawstwem czasu. Z ciekawszych wypowiedzi, pozwolę sobie wrzucić cytat z Briana Michaela Bendisa, który posłuży jako przewrotne podsumowanie:

“Jak to się dzieje, że profesjonalni scenarzyści nie mają pozwolenia na wypluwanie kompletnego nerdowego nonsensu, ale wszyscy inni mogą? Każdego dnia otwieram swój tumblr i widzę równie idiotyczne wypowiedzi lub nawet bardziej – do tego stopnia, że nie mają za grosz sensu”

Cóż, to pytanie jest dla mnie mistrzostwem świata. Czy naprawdę wymaga odpowiedzi? Jeśli ktoś nie może tego wykombinować samemu – Nie mają pozwolenia właśnie dlatego, że to ich cholerna praca. Ja mogę sobie narysować krzywy domek, z nierównym dachem, który by się zawalił po wybudowaniu. Jeśli profesjonalny architekt zacznie rysować identyczne krzywe domki, natychmiast straci pracę.

I wszystko wskazuje na to, że najnowsze projekty DC będą dokładnie tym: krzywym domkiem, zaprojektowanym przez kogoś, kto nie powinien był znaleźć inną pracę.

. . : Adam Antolski

Podziel się tym postem:
  • Wojciech Olczyk

    nice

  • Patryk Głażewski

    Cóż, jestem z obozu ludzi, którzy lubią jednak Człowieka ze stali (i nie wiem jak to umiejętnie sprecyzować, musiałbym jeszcze parę razy obejrzeć), to przytoczone wypowiedzi nie robią wrażenia. Ciekawe czy będzie to miało jakieś konsekwencje w przyszłości.

  • Zuzanna Patkowska

    Ja już usłyszałam o tym, że Goyer twierdzi, że She-Hulk nadawałaby się do ruchania Hulka (i pomija fakt, że są kuzynami). Dlatego jakoś tak widząc jego nazwisko w podtytule, przeczuwałam, że to też powiedzą. Wypowiadając się jako fanka Hulka w ogóle, to facet najzwyczajniej nie czai nie tylko She-Hulk, ale właśnie jej kuzyna. Tak, to że Banner dostaje promieniami gamma i wbrew swojej woli zamienia się w zieloną bestię, której sam się boi, wynika z pragnienia męskiej dominacji.

    • Kamil Adrian Kornatowski

      Nie wiem, czy rozpatrywanie postaci komiksowych według pragnień i fantazji płciowych ma sens…

  • Demon_slasher

    Martian Manhunter nie jest raczej zielonym człowiekiem, w przeciwności od tego co wskazuje tytuł.

  • Kamil Adrian Kornatowski

    Ja tam nie siedzę w komiksach prawie w ogóle. Dzięki Tobie trochę zahaczyłem o Batmana, o Wielką Kolekcję od Hachette, tyle. Ale jak bardzo głupia nie wydawałaby mi się postać She-Hulk, to nigdy nie wpadłbym na to, żeby tak ją podsumować.
    Nie mówiąc już o tym jak prostacki jest ten cały Goyer. I co, jego firma nie ma z tym problemu?! Że ich człowiek jest cholernym idiotą? Co jest w nim takiego, że dalej trwa na tym stanowisku?!